Program wyborczy

– Członkowie i sympatycy Prawa i Sprawiedliwości, ale także szeroko rozumianej prawicy, działacze organizacji niepodległościowych,osoby od lat związane z Solidarnością, zarówno robotniczą jak i rolniczą, samorządowcy, ale także przedsiębiorcy, przedstawiciele służby zdrowia, oświaty, sportu, strażacy z powiatu dąbrowskiego, zwrócili się do Pana, ze swego rodzaju „apelem”: chcą by był Pan kandydatem w wyborach parlamentarnych…
– Rzeczywiście od kilku miesięcy, w środowisku skupionym wokół Prawa i Sprawiedliwości, trwa dyskusja o tym: kto powinien kandydować do Sejmu z Powiśla Dąbrowskiego. Powiśla rozumianego nie tylko w granicach administracyjnych powiatu dąbrowskiego, ale nieco szerzej, z regionu który obejmuje także gminy Lisia Góra, Żabno czy Wietrzychowice. Oczywiście będę, jeśli taka będzie wola wyborców, reprezentował cały region tarnowski. Cieszy mnie, że wiele osób w bezpośredniej rozmowie dostrzega potrzebę, by nasz powiat miał swojego posła, jest bowiem wiele spraw do załatwienia w Warszawie. Przy okazji z tych rozmów wynika z jakimi problemami, nie rozwiązanymi do tej pory, będziemy musieli się zmierzyć w nowej kadencji Sejmu. Nie ukrywam, że wskazanie mojej osoby, przez tak szerokie grono mieszkańców Powiśla, jest dla mnie wielkim zaszczytem. Zaszczyt to dla mnie podwójny: bo z jednej strony będę reprezentował region, z którym jestem związany zawodowo i rodzinnie, a z drugiej strony bo jestem kandydatem Prawa Sprawiedliwości. Formacji politycznej mocno osadzonej w tradycji, partii konserwatywnej w sferze światopoglądowej, czerpiącej ze społecznej nauki kościoła, a z drugiej strony nowoczesnej, otwartej na sprawy zwykłych ludzi. Działalność publiczna nauczyła mnie skromności dlatego każdy wynik wyborczy przyjmę z pokorą. Wierzę, jednak że mieszkańcy powiatu, ale także całego regionu tarnowskiego, dostrzegą w mojej dotychczasowej działalności społecznej
i zawodowej atuty i powierzą godność reprezentowania ich w Sejmie. Powiśle Dąbrowskie w szeroko rozumianym interesie potrzebuje swojego człowieka w Warszawie.

– Wspominał Pan o swoich rozmowach z mieszkańcami regionu. Wskazują na problemy, sprawy do
załatwienia. Zatem program jest już gotowy?
– W zasadzie tak. Ale po kolei. Po pierwsze: bardzo sobie cenie te rozmowy. Pokazują bowiem jak wiele spraw jest do rozwiązania w naszym regionie. Ktoś powie, że rolą posła jest stanowienie dobrego prawa. To prawda. Ale poprzez stanowienie tego prawa, chociażby poprzez propozycje do budżetu państwa, można kreować rozwój regionalny Poseł ma także bezpośredni, bardzo częsty kontakt z przedstawicielami administracji rządowej: łatwiej mu zatem zadbać o stworzenie odpowiedniego „klimatu”, łatwiej mu „lobbować” za rozwiązaniami korzystnymi z punktu widzenia powiatu dąbrowskiego. Takimi sprawami, które powinny być rozwiązane dawno, a nie są.

-Dobrze. A gdzie przykłady takich spraw?
– Chociażby potrzeba remontu drogi krajowej: Szczucin- Dąbrowa Tarnowska -Tarnów. Drogi, która jako jedna z nielicznych dróg krajowych w Małopolsce, nie została do tej pory gruntownie wyremontowana. Tutaj nie chodzi tylko o nową nawierzchnię, ale także podbudowę jezdni, nowe chodniki, poszerzenie drogi tam, gdzie to jest to tylko możliwe, wykonanie tak zwanych lewoskrętów – co poprawia stan bezpieczeństwa. No i sprawa zasadnicza: budowa obwodnicy Dąbrowy Tarnowskiej. O potrzebie realizacji tej inwestycji mówi się od ponad 20 lat. Mówi się, najczęściej przed wyborami parlamentarnymi. Ciekawą lekturą są oficjalne wypowiedzi byłego burmistrza Dąbrowy Tarnowskiej czy posłów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Gdyby brać je „na serio” to obwodnica miasta powinna być już dawno oddana do użytku. Kilka lat temu był już gotowy projekt, inwestycja miała ruszyć lada moment. A po wyborach… znowu o niej zapomniano. Teraz mówi się, że inwestycja została wprowadzona do projektu programu budowy dróg krajowych na lata 2014 – 2020. Coś mi się wydaje, że to kolejny, przedwyborczy „trick”. Jedno jest pewne: my po wyborach tę sprawę załatwimy. Najdalej do 2019 roku obwodnica miasta powstanie.

 

Chyba do samych dróg nie chce się pan ograniczyć?
– Oczywiście, że nie. Sprawą zasadniczą, z punktu widzenia powiatu, jest rozwój rolnictwa. Trzeba tak kierować polityką rolną państwa, by zakłady przetwórstwa rolno – spożywczego powstawały tutaj, na miejscu. Po pierwsze- wpłynie to na wzrost cen płodów rolnych; po drugie stworzy, jakże potrzebne nam miejsca pracy. Z rolnictwem w powiecie dąbrowskim, ściśle związane są sprawy melioracji. Brak środków na ten cel, kilka razy doprowadził do powodzi, niemal co roku, jest przyczyną lokalnych podtopień. Trzeba zadbać o większe środki na prace melioracyjne w całym powiecie, ale także zadbać o poprawę bezpieczeństwa powodziowego. Należy zwiększyć nakłady na remont i konserwację wałów przeciwpowodziowych, bo ich stan – na co wskazuje raport Najwyższej Izby Kontroli – jest fatalny. Ogromne znacznie ma rozwój przedsiębiorczości. Na terenie naszego powiatu są grunty, na których mają powstać, lub już działają Stefy Aktywności Gospodarczej: w gminach Szczucin Dąbrową Tarnowska . Powstanie i uzbrojenie strefy to jedno, a znalezienie inwestora, to drugie. Sprawowanie mandatu poselskiego daje pewne instrumenty i możliwości z tym związane. Mowa o inwestorach rekomendowanych chociażby przez Polską Agencje Rozwoju Przedsiębiorczości czy bezpośrednio, w wyniku rozmów i kontaktów w Ministerstwie Gospodarki. Mamy potencjał, mamy kadry, mamy dobre połączenie komunikacyjne, potrzebujemy teraz skutecznego „lobby” w Warszawie.

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube